Ostatnio większośc blogerów nauczyła się wstawiać w swoich notkach i komentarzach fotografie, wideoklipy z YouTube oraz rysunki i różne "śmieszne rzeczy".  Przyznam, że początkowo bardzo mnie to bawiło i patrzyłam na to z sympatią.  Teraz jednak zaczął ogarniać mnie coraz większy niepokój.

  Coraz częściej zdarza się że na SB lub w Piwnicy mamy kilka "notek" pod rząd, przy czym w pierwszej jest wyłącznie wideoklip, w drugiej jakieś zdjęcia, w trzeciej mniej lub bardziej dowcipny rysunek i wreszcie w czwartej zagadka typu "foto - co to?"  To wszystko może nawet ładnie wyglądać, ale nie ma nic wspólnego z wymianą myśli, poglądów, czy też informacji.  Napisanie kilku zdań z sensem wymaga pewnego wysiłku, natomiast ściagnięcie z Internetu byle jakiego zdjęcia i zadanie pytania "co to jest?"  to łatwizna.  Ilość notek się powiększa i komentarze na pewno będą...  Chciałabym być dobrze zrozumiana, zdjęcia, klipy, rysunki i humor mogą ubarwić blog i dobrze ilustrować jego treść.  Nie powinny one jednak jej zastępować.  Czego jak czego, ale "ślicznych obrazków" mamy w naszej cywilizacji wyraźny nadmiar.  Z myśleniem bywa już dużo gorzej.

  Dla przestrogi przytoczę dwie historie.  Pierwsza z nich działa sie przed dwudziestu kilku laty.  W telewizji zapanował wtedy istny szał teledysków.  Nadawano je przy każdej okazji, aż do momentu, gdy przy badaniu t.zw. oglądalności, okazało się , że telewidzowie zmieniają natychmiast kanał, gdy tylko zobaczą teledysk.  Nie mogli oni już na nie patrzeć.  Wtedy teledyski zniknęły i nie powróciły do dzisiaj.  Drugi przykład to niedawne faktyczne bankructwo "Wprost".  Z jakichś powodów postanowiono przynajmniej częściowo przekształcić to pismo w tabloid.  Straciło ono wielu dotychczasowych czytelników, a nowych nie zyskało.  Ten sam los może spotkać i Salon24.  Rozrywkowych stron mamy w sieci miliony i jedna więcej nie jest zbyt potrzebna.

  Trzeba też pomyśleć o politycznych aspektach tej sprawy.  Zbliża sie gorący okres wyborczy i niektórym może zależeć na unieszkodliwieniu Salonu24.  Przekształcenie go w skrzyżowanie YouTube z fotoblogiem może okazać się skuteczniejsze niż tradycyjne podsycanie konfliktów między lewakami a prawakami.  Gdy rozrywka zatriumfuje, Salon24 przestanie być opiniotwórczy i utraci jakiekolwiek znaczenie.

  Co należy zrobić, by uniknąć tego niebezpieczeństwa?  Nakazy i zakazy będą niemadre i nieskuteczne.  Uważam, że blogerzy przed wklejeniem zdjęcia, czy klipu lub rysunku powinni pomyśleć o tym ,że każda rzecz w nadmiarze jest szkodliwa, że zjawisko inflacji dotyczy nie  tylko pieniędzy i że może lepiej byłoby napisać ciekawy tekst.